Lesson of life

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

5

Nie jestem w stanie udowodnić im że jestem najlepsza. Oczekują ode mnie wielkich osiągnięć, dobrych ocen w szkole, dyplomów, ale ja taka nie jestem, co prawda uczę się dobrze, ale tylko na swoje możliwości, jak potrafię. Żyję pod presją, nie wiem dlaczego ojciec mnie tak nienawidzi, dlaczego jest dla mnie taki oschły. Staram się jak mogę, nie złamałam prawda, nie jestem złodziejką, ani ćpunką, nie oddaje się za kasę. Kiedy chce z nim o tym porozmawiać, olewa mnie, ucieka. Co oni wiedzą czego ja nie wiem ? Zastanawia mnie ostatnia rozmowa, którą podsłuchałam. Co się stało osiemnaście lat temu? Zresztą chodź bym nawet pytała o to i tak nie dostanę odpowiedzi.

-Haloo, słyszysz mnie ?- zerwałam się z ławki, przez to wszystko nie zauważyłam, że się rozpadało i jestem cała mokra
-A…. tak ….przepraszam… zamyśliłam się. Stała nade mną starsza pani, około 80-dziesiątki. Miała pieska na smyczy.
-Dziecko przeziębisz się, jesteś cała przemoczona, idź do domu.
-Ach, tak ma pani rację, nie zauważyłam nawet że tak się rozpadało.
Starsza pani podeszła do mnie z parasolką, fakt faktem gorzej już mokra nie mogłam być.
- Obserwowałam cię, od pewnego czasu, byłaś strasznie zamyślona.
-Heh - uśmiechnęłam się lekko.
-Mogę ci jakoś pomóc ? - widziałam współczucie w jej oczach.
-Nie, nie trzeba, zresztą mi już chyba nie da się pomóc.
-Jestem Susan. - Starsza pani wyciągnęła do mnie rękę.
-Anastasia- uśmiechnęłam się lekko.
-Chodzę tu codziennie na spacery, o tej samej porze, gdybyś chciała się spotkać, przyjdź tutaj.
-Niby po co ? - zauważyłam, że zaczęła się nieco wtrącać.
-Nie bój się- staruszka zaśmiała się. Widziałam, że siedziałaś tu przez dwie godziny, musi cię coś gnębić, twój wyraz twarzy mówi wszystko.
-Pani jest jakąś wróżką, albo coś ? -zapytałam
-Dziecko, przeżyłam już tyle lat, znam się na ludziach. Wiem kiedy ktoś jest smutny, chociaż tego nie okazuje.
-Musze już iść, dowidzenia. Ta kobieta jak by przejrzała mnie na wylot. Odpowiedziała mi, ciepło się do mnie uśmiechając.
- Może, rzeczywiście fajnie by było mieć taką towarzyszkę. Tylko zastanawia mnie dlaczego zaproponowała mi spotkanie.
W pośpiechu pobiegłam do domu. Czułam dreszcze na całym ciele, przemoczona do suchej nitki. Rodzice siedzieli w salonie, chciałam ukradkiem wejść do swojego pokoju, żeby szybko się przebrać w suche ubrania.
-Ana to ty ? - odezwała się mama
-T..ta.. Tak to ja
-Chodź tutaj do nas.
-Zachwile, pójdę na chwilę do pokoju. Pobiegłam na górę, szybko ściągnęłam mokre ubrania, założyłam suche, wysuszyłam włosy i zeszłam na dół.
Widziałam ten jego wzrok, przeszywający przez całe ciało….
-Zjesz coś kochanie ? - zapytała mnie mama
-Nie musisz wstawać sama sobie coś zrobię i pójdę do siebie, puczę się trochę.
-Matka ci mówiła, żebyś posiedziała z nami, czas na naukę miałaś wcześniej, za to wolałaś się szlajać po okolicy- odezwał się ojciec.
-Georg, uspokój się ! Odezwała się mama.
Odeszłam bez słowa patrząc się na niego z pogardą. Skoro on taki jest, ja też będę dla niego taka. Za długo przechodziłam obojętnie na jego podłe słowa i obelgi.
-Ana, kochanie zaczekaj miałaś coś zjeść,nie jadłaś nic od południa.
-Odechciało mi się jeść, pobiegłam na górę. Obiecałam sobie,że już nie będę płakać, zamiast przykrości czuję wściekłość, wściekłość na niego, za to że mnie tak traktuje.
Nie mogłam spać w nocy. Miałam dreszcze jutro ważny egzamin semestrowy. Czułam bóle kości na całym ciele. Wiedziałam, że tak będzie. Rano starałam się zrobić wszystko żeby się jak najlepiej trzymac. Chciałam jakoś ukryć przed mamą, że mam gorączkę i źle się czuję , musze napisać ten egzamin. Zeszłam na dół na śniadanie, ale nikogo nie było. Na stole leżała karteczka :
“ Musieliśmy wyjść, wcześniej do pracy, śniadanie masz zrobione, powodzenia na egzaminie M “

Kochana. Musze się jakoś pozbierać, zjadłam śniadanie, wypiłam witaminy i wyszłam do szkoły, mam nadzieję, że dam radę…

Tagi: ...
04.05.2017 o godz. 20:47

IV

Do wieczora chodziłam bez celu po mieście. Najchętniej nie wracałabym w ogóle do domu, ale gdzie się podziać w obcym mieście? Późnym wieczorem wróciłam do domu. Słyszałam krzyki, dochodzące z gabinetu taty;
,,-Ile razy będziesz jej to jeszcze robił, co ona ci takiego zawiniła! Przecież to tylko zbieg okoliczności ! W każdej młodej dziewczynie musisz widzieć jej twarz, to, że ona jest do niej podobna, nie znaczy że musisz jej tak nienawidziec, to nasza córka !
-Uspokój się ! Dość mam już tego ! Zgodziłem się tylko i wyłącznie ze wglądu na ciebie, nie chciałem kolejnego dziecka, ale ty się uparłaś, teraz czuje ten sam ból, który czułem osiemnaście lat temu! “

Jaki ból ? Co się stało osiemnaście lat temu ? I do kogo jestem podobna ?
Nie rozumiałam nic z tego. Wychodzi na to, że jestem tutaj ciężarem. W tym momencie mama wybiegła z gabinetu, trzaskając drzwiami.

-Ana, kochanie, gdzie się podziewałaś, dzwoniłam do ciebie.
-O co chodzi ? Dlaczego się kłócicie ?
-Tata źle zrobił, wyrażając się tak do ciebie, chciałam z nim na spokojnie porozmawiać, żeby cię przeprosił, ale wiesz jaki on jest, potrzebuje czasu.
-Nie chce jego przeprosin. Mamo o kim mówiliście, do kogo jestem podobna, i co się stało osiemnaście lat temu?
-Co ? - miałam wrażenie jakby była zmieszana.
Do nikogo, musiałaś coś źle usłyszeć, idź się połóż jutro do szkoły.

Cóż, wiele dzisiaj nic nie wskóram, może rzeczywiście mi się zdawało? Zresztą, nie mam ochoty myślec dzisiaj o tym. Pomimo wyczerpania fizycznego a tym bardziej psychicznego nie mogłam spać całą noc. Myślałam, dużo myślałam. Rano idąc do szkoły czułam oznaki zmęczenia. Spotkałam w szatni Rose. Wyraz jej twarzy, uświadomił mi, że raczej nie wyglądam zbyt dobrze.
-Cześć Ana, dobrze się czujesz ? Wyglądasz jakbyś nie spała w nocy.
-Bo nie spałam, nie mogłam zasnąć.- odpowiedziałam bez zastanowienia
- Coś się stało ? - zapytała troskliwie
-Yhhh, nie, po prostu nie mogłam spać, uczyłam się do późna, między czasie popijałam kawę, i tak wyszło
Ros zaśmiała się, patrząc na mnie litościwie.
-Bidulka, poczekaj tu na mnie, mam kosmetyczkę, zaraz coś zaradzimy.
-Naprawdę nie trzeba, kupie sobie kawę i po sprawie.
-Zaufaj mi, poczekaj tu
- No dobrze. Usiadłam na ławce. Zza moich pleców dobiegł dźwięk zamykającej się szafki, nie obracałam się aż do momentu…
-Jesteś tutaj już tyle czasu, i nigdy nie widziałem cię smutnej. Jak na kogoś, kto ciągle chodzi uśmiechniętym, i nie pozwala innym się smucić to jest coś dziwnego.
Obróciłam się, to był on. Dziwny chłopak, …
Moje ciało ogarnęło dziwne ciepło, i ten dreszcz. Nie wiem dlaczego. Wstałam powoli z ławki, chłopak podszedł do mnie.
- Coś się stało ? -zapytał
-Nie nic się nie stało.
-Twój wyraz twarzy nie pokazuje tego, ze jest wszystko porządku.
- Po prostu, miałam ciężką, bezsseną noc.
-Nie mieliśmy okazji, jeszcze tak pogadać dłużej, wkońcu chodzimy do tej samej klasy.
-Ach tak, w sumie… zaczęłam mu się przyglądać. Jego styl naprawdę jest… dziwny.
-Dlaczego mi się tak przyglądasz ?
-Yyy, przepraszam-spuściłam wzrok
- Heh, nic nie szkodzi przyzwyczaiłem się do tego, że ciągle ktoś się przygląda mi, tylko dlatego, że ubieram się ,,inaczej”
-Ech, nie mi to nie przeszkadza, nawet w sumie to tak……oryginalnie, po prostu każdy ma swój styl, nie ma tu co więcej gdybać. Grasz w zespole ? Rose mi coś wspomniała- zmieniłam temat
-Tak, mamy taki swój garażowy zespół
-Mamy ?
-Tak ja, Kastiel i znajomi
-Yhmm…
-Wiesz, musze już iść- spojrzał mi w oczy . Ten wzrok przeszywał mnie przez całe ciało, poczułam takie ciepło. Nigdy wcześniej nie przyglądałam mu się w oczy, aż do teraz …
-Twoje oczy …
-Moje oczy co ? -zapytał ironicznie
-Woow- zdumiałam z tego widoku, takie piękne …
Takie …
- inne, też to wiem- uśmiechnął się. Mam heterochronię, to jest taka…
-Wiem co to jest - przerwałam mu. Wiem co to, ale nie miałam nigdy okazji zobaczyć tego na żywo.
Cały czas mój wzrok nie schodził z jego oczu, Są takie piękne. Lewe oko ma koloru jasnego piwa, a prawe lekko zielone. Nie mogłam się napatrzeć. W pewnej chwili uświadomiłam sobie, ze mogłam wyglądać jak wariatka, gapiąc się w jego oczy. Zrobiło się niezręcznie …
-Ekhmm… serio musze już iść
-Yhm tak, pewnie, przepraszam - odsunęłam się
-Nie masz za co przepraszać- uśmiechnął się i poszedł.
Moje cało nie mogło powstrzymac się, całe drżało nie wiedziałam co się ze mną dzieje i dlaczego? Jego oczy, piękne i tajemnicze, zauroczenie miało nade mną przewagę.
- Haloooo, ziemia do Anastazji - zauważyłam ze ktoś mach przede mną ręką.
-Ros, przestań
-No mówię do ciebie, że już wszystko mam a ty ,jak by ci się kaseta skończyła.
-Przepraszam, zamyśliłam się
-Rozmawiałaś z Lysandrem ?
-Tak, pytał mnie …
- Już tu nie ściemniaj, jesteś cała rumiana
-Oj daj spokój chodźmy już-poszłysmy w stronę łazienki.
Tagi: ...
07.03.2017 o godz. 20:49

III

Podczas tych paru tygodni w nowej szkole, lepiej poznałam swoją klasę i kilka osób ze szkoły. Każdy ma jakieś hobby, pasje, przyzwyczajenia, wady, zalety…. Dużo by wymieniać. Tak naprawdę jest kilka osób którzy szczególnie przyciągnęli moja uwagę a na których muszę uważać :

Melania-Jest przewodniczącą klasy. Bardzo dobrze się uczy, mówiła mi, że jak będę mieć z czymś problem to chętnie postara mi się pomóc. Wydaje mi się, że jest zakochana w przewodniczącym szkoły Natanielu, cóż, w końcu mają coś ze sobą wspólnego.

Rozalia- chodź jestem tak krótko tutaj, zdążyłyśmy się zaprzyjaźnić, po za tym jest dziewczyną brata Lysandera. Może kiedyś uda mi się od niej coś więcej od niej wyciągnąć na jego temat…

Iris- ciężko jej nie Lubic. Jest bardzo miła i uczynną dziewczyną, z tego co zauważyłam, nie uczy się zbyt dobrze, ale myślę, że nie będzie tak źle.

Violetta- jest bardzo nieśmiała i małomówna. Z tego co się zdążyłam dowiedzieć dwa lata temu zmarła jej mama. Smutne, jest gdy traci się bliską osobę, coś o tym wiem w końcu też swoje przeszłam. Bardzo ładnie rysuje i robi różne rzeczy, cały czas chodzi z rysownikiem w rękach .

Peggy- redaktorka gazetki szkolnej. Łazi z dyktafonem po szkole i szuka sensacji. Chodź jest miła, inni mówili mi żeby nie rozmawiać z nią o bardziej osobistych sprawach, wykorzysta każdy temat, aby opisać coś w gazetce.


Amber, Charlotta, Li - zgraja klasowych dam. W każdej szkole znajdzie się ktoś taki jak one. Są bardzo mściwe, jeśli ktoś wejdzie im w drogę zaraz próbują to odwzajemnić. Nie polubiłyśmy się , cóż nie wiem czy ktoś chciałby się z nimi przyjaźnić…. Aha jest taka jedna, Klementyna. Niby jest miła i można z nia porozmawiać, ale jeśli jest w ich towarzystwie robi się złośliwa. Amber jest siostrą Nataniela- całkiem różni ludzie i całkiem różne charaktery.

Kentin- znam go z gimnazjum. Nie wiem jak to się stało, że oboje trafiliśmy do tego samego liceum. Ma różne, dziwne pomysły, ale pomimo tego jest bardzo sympatycznym człowiekiem i można z nim rozmawiać o wszystkim.

Kastiel- zadufany w sobie koleś, którego jeszcze nie rozgryzłam. Cały czas chodzi, jakby był obrażony na cały świat. Poza tym jest najlepszym przyjacielem Lysandera, oboje są z różnych światów, podobno maja jakiś zespół garażowy, ciekawe. Rozmawiając z nim nie okazywał zbytniej sympatii do mnie. Cóż, może się to jeszcze zmieni

Lysander- jest bardzo tajemniczy. Jak już wcześniej wspomniałam jego styl, jak to Rose powiedziała, wiktoriański, według mnie jest dziwny, ale cóż o gustach się nie rozmawia, ale nawet to do niego pasuje. Nie miałam okazji jeszcze z nim tak dłużej rozmawiać, oprócz takich szkolnych spraw. Poza tym bardzo bym chciała go lepiej poznać.

Cóż, wiele by tu wymieniać, są różni ludzie, różne charaktery. Tak naprawdę moja klasa nie jest wcale taka zła.

[…]
Weekend. Nie miałam zbytnich planów na spędzenie tego weekendu, spacerowanie po sklepach, po parku. Zabrałam torebkę i zeszłam na dół.

-Mamo wychodzę na miasto
-Na miasto ? Idziesz na zakupy ? Chcesz pieniądze jakieś ?
- Niedaleko jest park pospaceruje tam trochę.
- A nie lepiej by było, jakbyś została w domu i pomogła mamie ?- odezwał się tata
-Georg, daj jej spokój niech idzie. Cały tydzień siedzi w domu uczy się , mi tez pomaga, niech się rozerwie trochę.
- Będziesz ją cały czas tak rozpieszczać ? A co to będzie, jak pójdzie na studia, i będzie musiała sama zarabiać na mieszkanie, na życie ?
-Nie rozpieszczam jej, po prostu jest naszą córką i jak to CÓRCE chyba mam prawo dac czasem kieszonkowe. Jest dopiero w drugiej klasie, matura dopiero w przyszłym roku, a po za tym, będziemy jej pomagać finansowo
-Zwariowałaś !? Jak pójdzie na studia nie dostanie złamanego grosza, musi się sama usamodzielnić, i zacząć zarabiać na siebie, nie będzie całe życie na naszym utrzymaniu.
- Uspokój się ! - krzyknęła mama, jest naszą córką, okaż więcej serca, będziesz cały czas taki ?
Łzy podchodziły mi do oczu, jak on tak może ? Za co mnie tak nienawidzi. Przez tyle lat okazuje niechęć do mnie, nic nie rozumiem.
- Tata nie ma serca, nie zauważyłaś tego mamo ? Zawsze będzie taki wobec mnie, on mnie nigdy nie pokocha. Masz racje, nie będę żyła wiecznie na waszym utrzymaniu, napisze maturę, pójdę na studia i wyprowadzę się, będziesz miał mnie z głowy, usunę ci się w koncu z życia ! -Wykrzyczałam przez łzy
-Kochanie co ty wygadujesz - mama próbowała mnie pocieszyć. Spojrzała na tatę z wściekłością, tylko u niej mogę mieć wsparcie. Georg wyjdź z stąd….. Wyjdź powiedziałam !
-Z miłą chęcią- wstał od stołu i wyszedł do salonu
Mama odwróciła się do mnie. Jej oczy były pełne żalu. Złapała mnie za rękę
-Kochanie
Wyrwałam rękę i wybiegłam z domu, biegłam ile tchu w piersi, dławiłam się łzami. Jak on tak może ? Dlaczego mnie to spotkało ?
Tagi: ...
26.02.2017 o godz. 21:15
Idę nieśmiało korytarzem, te spojrzenia mnie zabiją. Miałam poszukać gabinetu Pani Dyrektor. Hmm gdzie on może…. o tam jest jakiś nauczyciel. Spojrzałam z daleka na mężczyznę, ubrany był w biała koszulę, podwiniętą do łokci i eleganckie jeansy, trzymał w ręku…hmm. pewnie dziennik. Pędem poszłam w jego stronę, tłum ludzi tak mnie zmieszał, że nie zauważyłam jak wpadłam na mężczyznę w białej koszuli…
-Uważaj !
-Przepraszam Pana, nie chciałam na Pana wpaść- pospiesznie zbierałam swoje rzeczy z podłogi. Mężczyzna kucnął aby mi pomóc, przyglądał mi się z wielkim zdziwieniem.
-Przepraszam, naprawdę nie chciałam, to moja wina.
- Hahaha - zaśmiał się. Ty naprawdę myślałaś, że jestem nauczycielem ?
-A…a nie ?
-Hahaha - mężczyzna pomógł mi pozbierać resztę rzeczy, po czym wstał.
Jestem Nataniel, co prawda nauczycielem jeszcze nie jestem, ale myślę, że w przyszłości… może, kiedyś ? - uśmiechnął się; ma taki piękny uśmiech. Jestem tylko przewodniczącym tej szkoły.
-Boże jaka wtopa, pierwszy dzień i już taki przypał - myślałam, że zapadnę się pod ziemię …
-Jesteś ta nowa tak ?
-Tak, przepraszam, przez to zapomniałam się przedstawić, Anastasia- podałam mu rękę.
- Miło mi. Dyrektorka wspominała mi o nowej uczennicy, moim zadaniem jest oprowadzić cię po szkole i masz mi dac dokumenty.
-Ach tak, proszę- podałam mu teczkę- przejrzał jej zawartość i uśmiechał się do mnie szeroko.
-Świetnie to co gotowa ?
-T..tak.. Myslę że tak
-Nie stresuj się tak, to twój pierwszy dzień, później będzie lepiej…
- Oby ….
Nataniel zaczął oprowadzać mnie po szkole. Nie spodziewałam się, że tak tutaj jest. Wtapiałam się w jego głos, miał taki męski, jego oczy były błękitne, włosy blond. Musiał być dobrze zbudowany, koszula wspaniale podkreślała jego sylwetkę …
- I to by było na tyle, wiesz już gdzie co jest ?
-Yyy… tak dzięki
- Musze już iść, z tego co wiem masz teraz wiedzę o sztucę z Panem Frazowskim. Tak się składa, że jest to twój wychowawca, będziesz miała okazje poznać swoją klasę.
-Myślę że nie zrobię z siebie pośmiewiska w pierwszym dniu-
Chłopak uśmiechał się do mnie i poklepał po ramieniu.
-Dasz radę- odszedł.
Dzwonek na lekcje. Poszłam do klasy, którą wskazał mi Nataniel. Ludzie zwykli i niezwykli. Patrząc po twarzach każdy miał swoją historie, podzieleni są na grupki, jak to w każdej szkole. Jedyną moją uwagę przykuł chłopak o niespotykanym wygładzie. Jego włosy blond z lekkim odcieniem szarości, lekko zapuszczone zaczesane do góry, ubrania były jak nie z tej epoki. Czy w tych czasach są jeszcze tacy ludzie ? Cały czas myślami był jakby nie tutaj w klasie. Siedział z tyłu od okna. Usiadłam niedaleko niego, ukradkiem wpatrując się.
Po dzwonku wychodząc z klasy, usłyszałam swoje imię….
-Anastasia !- obróciłam się
-Tak ?
- Twoja przemowa była rodem z Harvardu, ale dzięki tobie uciekło nam połowa lekcji
- Chciałam się przedstawić z jak najlepszej strony
- Fajna jesteś, Ykhm…jestem Rose, fajnie że dołączyłaś do naszej klasy, będzie ciekawie
-Też się cieszę
- Jeśli masz chwilę czasu po szkole, mogę ci opowiedzieć co nieco, tak wiesz dla wtajemniczenia
-Jasne-uśmiechnęłam się. A mogę cię o coś zapytać ?
-Jasne
- ten chłopak, taki …..dziwny, ykhm znaczy się …..
-Hahaha też tak zareagowałam jak go pierwszy raz zobaczyłam. To jest Lysander, wiesz swój świat i swoje kredki, cały czas błądzi gdzieś myślami, ale jest naprawdę sympatyczny, polubisz go.
-Jego styl, taki ….
-Wiktoriański- przerwała mi. Ma fisiu na tym punkcie, ale wiesz artyści ponoć tak mają.
-Artyści ? To znaczy, że jest …
-Piosenkarzem, pisze piosenki itp itd. Dlatego jest taki …. inny, ale fajny, po za tym jest bratem mojego chłopaka i stad tyle o nim wiem.
-Fajnie. -musze się dowiedzieć o nim czegoś więcej, zadziwiają mnie tacy ludzie…Musze już iśc
- Dobrze, to do potem.
Kolejne lekcje minęły równie szybko, jak się zaczęły. W czasie powrotu do domu, próbowałam namierzyć owego ,,dziwnego” chłopaka, lecz szybko się ulotnił. No cóż innym razem. Bynajmniej mam już nową koleżankę w klasie…
Tagi: ...
23.02.2017 o godz. 21:46

Nowy dzień, nowe wyzwania, nowi ludzie,nowa ja ....

Promienie słońca obudziły Anastasie. Dziś nowy dzień, nowa szkoła, ciekawe co sie wydarzy -pomyślała.
Wstała leniwie z łózka, wyciągając się. Otworzyła szafę zastanawiając sie, w co się ubrać...
-Anastasia śniadanie gotowe,zejdź na dół szybko bo się spóźnisz do szkoły ! - krzyknęła mama z dołu.
Ubrała się w piękna koronkową błękitną sukienkę, założyła do tego pasujący sweterek , zrobiła makijaż, po czym zeszła na dól do kuchni.Czekała już na nią mama z jajecznicą.
-Dzień dobry- uśmiechnęła sie do mamy Anastasia
-Dzień dobry kochanie. Denerwujesz się, wkońcu to pierwszy dzień w nowej szkole.
-Jak na razie nie, zobaczymy co będzie na miejscu. A gdzie tata znowu nie zje z nami śniadania ?
-Ochh- westchnęła mama, wypił tylko kawę i poszedł do pracy, dziś ma bardzo ważne spotkanie, i nie chciał się spóźnić.
-No tak, jak zwykle zresztą,wszystko byle mnie nie widzie.
-Och kochanie, nie mów tak, wcale tak nie jest.
- A jak ? Mamo wiem że tata nigdy mnie nie pokocha tak jak ty, przyznaj,że on wogóle mnie nie chciał, tylko zgodził sie ze wzgledu na ciebie !
-Ano, nie mów tak, ile razy będziemy wałkować ten temat, skończmy juz z tym.
-Dobrze - przytaknęła, też nie chce denerwować się dodatkowo przed nową szkołą, a do tematu i tak wrócimy..
Mama pokręciła głową.
-Co tam masz ? -zapytała z zaciekawieniem
-Napisałam wczoraj mowę , muszę się jakoś pokazać klasie z jak najlepszej strony, dobra mowa, to lepszy start w przyszłośc szkoły- zapamiętaj to. Kto wie możne w przyszłości zostanę przewodniczącą szkoły ? W tamtej szkole mało brakło, a została bym nia, tylko wy mieliście znowu zachciankę wyprowadzić się, przez to nie mam nawet przyjaciół bo i tak wiem, że wkrótce bede musiała ich opuścić.[/left]
-Ano, wiesz jaka tata ma pracę, skierowali go tutaj i musieliśmy się wyprowadzić, nie było innego wyjścia...
- tak wiem bla bla bla. Musze już iść, nie mogę spóźnić się pierwszego dnia szkoły.
-Zaczekaj podwiozę cię, i tak muszę jechać pozałatwiać kilka spraw
-Nie dawno się przeprowadzilismy do nowego miasta, a ty juz masz tu załatwienia ?
- Ech, muszę złożyć papiery do nowej pracy, wczoraj poszperałam trochę za ogłoszeniami. Nie będę cały czas siedzieć w domu, muszę tez pracować, przez to pomogę twojemu tacie i nie będzie musiał harować od świtu do nocy.
-Yhm rozumiem, wiec jedźmy ...

[...]
-Denerwujesz sie ? - zapytała mnie mama
- Och, pytasz się co chwilę, i przez to jeszcze bardziej rozbolał mnie brzuch...
-Przepraszam kochanie też sie denerwuję, żeby ci jak najlepiej poszło, dobra juz sie nie stresuje wiecej, trzymam kciuki.
-Dobrze, to narazie - wysiadłam z samochodu, spojrzałam na szkołe. Była o wiele wieksza od mojej starej szkoły. Nic dziwnego,wkońcu podobno jest tu pare tysiecy uczniów. Serce podchodziło mi do gardła, z każdym krokiem nogi uginały sie coraz bardziej.
-Dasz rade, musisz dac. Uffff raz kozie smierc. Otworzyłam główne drzwi i było tak jak to sobie wyobrażałam, wszyscy sie patrzą na mnie. Ich spojrzenia mówia same za siebie, zaraz zemdleje....
Tagi: ....
22.02.2017 o godz. 22:21
Mysteriousanastasia
Lesson of life
O mnie: Anastasia jest typową nastolatką, lecz z nieciekawą i smutną przeszłością. W nowej szkole poznaje Lysandra, tajemniczego chłopaka o nietypowym wyglądzie.Czy połączy ich miłośc ? Z czasem Lysander dowiaduje się jaką tajemnicę ukrywa Anastasia, wbrew wszystkiemu, chce jej pomóc. Czy wyjdzie to na dobre ?
statystyki
  • Czas na Bloblo: 0 dni 3 godziny 42 minuty
  • Napisanych notek: 5
  • Komentował: 0 razy
  • Zebranych komentarzy: 0
  • Ostatni wpis: 04.05.17, 20:47
  • Wpis średnio co:
  • Profil odwiedzono: 983 razy
  • Ilość avatarów: 1
  • Ilość zdjęć: 0
  • Ilość filmów: 0
  • Ilość logowań: 9
  • Ostatnie logowanie: 28.08.17, 22:37
  • Ostatnio odwiedzili: emilciiaaa, Katharinak